|
Dziś pojechaliśmy do Warszawy na spotkanie z
kulturą. Z międzyrzeckiego dworca PKS ok.
godziny 7:19 wsiedliśmy do busa i ruszyliśmy
stawić czoło kulturze wyższej. Około 2 godzin
później byliśmy już pod Pałacem Kultury i Nauki.
O godzinie 10:30 mieliśmy pierwszy seans filmowy
"Skarb Narodów. Księga tajemnic" z Nicholasem Cage’m w roli Benjamina Gates’a, który po raz
kolejny wyrusza na poszukiwanie skarbu. Jest to
film produkcji amerykańskiej z 2007 roku. Seans
trwał 2 h i 20 min. Następnie mała przerwa i na
piechotę do Zachęty, który jest najstarszym
salonem wystawowym w Warszawie. Tam
podziwialiśmy twórczość Wilhelma Sasnala "Lata
walki", jak i kolekcje Krzysztofa Musiała
"Portret, pejzaż, martwa natura". "Od
Siemiradzkiego do Czapskiego" to zbiór sztuki
architektonicznej Aliny Ślesińskiej, która
debiutowała w latach pięćdziesiątych, w okresie
socrealizmu - jej sztuka była niesamowicie
interesująca. Po obejrzeniu wszystkich wystaw
udaliśmy się do Kordegardy. Następnie poszliśmy
do Muzeum Narodowego, tutaj spędziliśmy
najwięcej czasu, podziwiając dwie wystawy stałe.
Nakręciliśmy przy okazji krótki film o dziełach
z muzeum i po godzinie 17:00 poszliśmy do Teatru
Żydowskiego na musical „Skrzypek na Dachu”.
Przedstawienie trwało 3 h 30 min. Większość z
nas jeszcze nie była w teatrze, a tu zdarzyła
nam się okazja, aby pójść na naprawdę dobry,
zdaniem wielu ludzi, którzy go już oglądali,
spektakl. Bardzo mi się podobała ta sztuka
wystawiana przez znakomitych aktorów. Mleczarz,
który miał pięć córek starał się wydać je za mąż
za kogoś bogatego i zapewnić im posag, gdyż sam
był biedny i nie mógł zapewnić wielkich bogactw.
Chciał poprzez małżeństwo dać im to, czego sam
nie był w stanie zapewnić. Córki jednak
wybierały sobie innych partnerów życiowych. Miał
z tym duży problem, ponieważ wszystko stawało
naprzeciw tradycji, którą się kierował bohater.
Po spektaklu wyszliśmy na zewnątrz. Idąc do
przystanku pod Pałac Kultury wstąpiliśmy jeszcze
na kebab, rozmawiając o obejrzanej sztuce. Było
już późno, gdy autobus przyjechał, siedliśmy
wygodnie na fotelach, jak ruszyliśmy ogarnęła
nas senność. Do Międzyrzeca przyjechaliśmy grubo
po północy. Był to dzień niezapomniany. Dobrze
byłoby, gdyby takie wyjazdy się powtarzały. |