|
Po
raz jedenasty odbyła się Harcerska Gra Terenowa
organizowana w Dęblinie przez 39 DH "Azymut".
Nasz jednostka pojechała na nią po raz szósty.
Reprezentowały nas dwie drużyny: ŻARTS w
składzie druh Krzysztof Szczepaniuk (opiekun
patrolu), druh Łukasz Paluszkiewicz (kapitan
patrolu) oraz druhowie: Arkadiusz Kusznieruk,
Konrad Chwedoruk, Jakub Chodźko, Borys Góra,
Łukasz Czebreszuk oraz Sylwester Wilczyński, a
także zespół GAAŁA w składzie Grzegorz Dymitruk,
Agnieszka Kusznieruk, Agnieszka Paluszkiewicz
(opiekun, kapitan patrolu), Łukasz Kozłowski
oraz Adrianna Homziuk. Nazwa zespołu GAAŁA
wzięła się od pierwszych liter imion członków
drużyny, a nazwa patrolu ŻARTS - Żelazna Agencja
Ratowniczo-Techniczno-Specjalnościowa.
Rano o godzinie 5:57 wyjechaliśmy pociągiem do
Dęblina. Na stacji kolejowej przywitali nas
sędziowie gry. Dali nam mapy, a my zaznaczyliśmy
na niej punkty. Wyszliśmy w trasę. Niestety
ominęliśmy pierwszy punkt. Zwiększyliśmy tempo i
ruszyliśmy w poszukiwanie następnych punktów.
Punkty były rozmieszczone na drzewach. Naszym
zadaniem było spisać na specjalnie przygotowana
kartkę kod, który znajdował się na kartce
wiszącej na drzewie. Po drodze rozmawialiśmy,
śmialiśmy się i opowiadaliśmy żarty. Czas mijał
bardzo szybko. Atmosfera w zespole była świetna.
Każdy z nas miał szansę orientować mapę. Po
ponad trzech godzinach marszu dotarliśmy do mety
- Hufca ZHP Ryki. Przeszliśmy około 20 km.
Krótki odpoczynek, posilenie się kanapkami,
wspólne opowiadanie wrażeń z tego pierwszego
odcinka trasy wprawiło nas we wspaniały nastrój.
Następnym etapem był tor przeszkód. Po pięć osób
z patrolu miało przeciągnąć pięć opon związanych
liną przez spory kawałek drogi. Następnie trzeba
było przeczołgać się przez dwa odcinki trasy
toru przeszkód. Kolejną przeszkodą był stos
opon, w który trzeba było wskoczyć i jak
najszybciej wyskoczyć. Później nastąpiło
przechodzenie nad oponami, ale pod taśmą
zawieszona dość nisko na drzewach. Bieg kończyło
wbiegnięcie do wcześniej wyznaczonego zakola. Po
przeprawie przez tor przeszkód i po odpoczynku
ruszyliśmy do miejsca naszego zakwaterowania -
szkoły w Rykach. Tam rozłożyliśmy karimaty i
śpiwory. Potem był czas na toaletę i zjedzenie
kolacji. Ostatnim punktem pierwszego dnia XI
Harcerskiej Gry Terenowej Dęblin był tzw.
kominek, czyli przedstawienie zespołów i skeczów
przygotowanych przez patrole. Były piosenki,
przedstawienia i skecze. Było wiele śmiechu i
zabawy. Nasz patrol przedstawił skecz pod
tytułem „Awaria”. Opowiadał on o dziwnych
strażakach, którzy jeździli pomagać ludziom,
którym w toalecie zabrakło papieru toaletowego.
Były, też zabawy rozluźniające i integrujące.
Jedna z tych zabaw był tak zwany gwizdek. Kilka
osób wyszło z sali, by powrócić i szukać
gwizdka, który miał być wśród osób z sali.
Prowadzący grę przypiął sobie gwizdek do spodni,
a uczestnicy gwizdali nim, gdy uczestnik
szukający gwizdka szukał go wśród innych osób. W
dobrych humorach ułożyliśmy się do snu. W nocy
odezwała się syrena. Wszyscy mieli jak
najszybciej wstać, spakować wszystko do plecaka
i pobiec na zbiórkę. Kapitanowie patroli dostali
jajka, które były potrzebne w dalszej części
gry. Na koniec wszyscy zaśpiewali słynną
piosenkę „ Wlazł kotek na płotek”. Ułożyliśmy
się do snu z nadzieją, że kolejny dzień będzie
tak samo nasycony radością i miłymi
wspomnieniami. Szybka pobudka o godzinie 6:00.
Spakowaliśmy się, zjedliśmy śniadanie i
czekaliśmy na wyruszenie w trasę. Wyszliśmy jako
czternasty patrol, z mapą i busolą. Na pierwszym
punkcie kontrolnym zobaczyliśmy strasznie
bladego człowieka, gdy do niego podeszliśmy
upadł na ziemię i zaczął się trząść. To była
padaczka. Musieliśmy udzielić mu pierwszej
pomocy. Każdy z nas miał odpowiedzialne zadanie
np. dzwonienie po pogotowie, opiekowanie się
poszkodowanym, czy zabezpieczenie miejsca
wypadku. Czas do następnego punktu kontrolnego
minął nam szybko na rozmowach i wspomnieniach z
poprzedniego dnia. Na drugim punkcie zadaniem
było przeniesienie człowieka na noszach w
maskach gazowych. Było to niezwykle trudne i
wyczerpujące. Do następnego punktu
postanowiliśmy iść na skróty przez las. Na
drodze stanął nam strumyk leśny, który
pokonaliśmy na moście zrobionym z upadłego
drzewa.
Szybciej niż inne patrole dotarliśmy do
trzeciego punktu. Zadaniem było wturlanie koła
od ciągnika na sporą piaszczystą górkę. Szybko
się z tym uwinęliśmy i ruszyliśmy pospiesznym
krokiem do czwartego punktu. Droga do punktu
czwartego prowadziła przez pobliską wieś. Punkt
znajdował się na jej obrzeżach w polu. Zadaniem
na czwartym punkcie było przejście krótkiej
trasy na czteroosobowych nartach. Było to
ćwiczenie na zgranie i zrozumienie w grupie.
Uporaliśmy się z tym zadaniem z nie małymi
problemami, ale zmotywowani ruszyliśmy do
ostatniego piątego punktu. Pracę, którą mieliśmy
tam wykonać było zrobienie jajecznicy na ogniu z
wcześniej podarowanego jajka. Patrol miał
rozpalić ognisko i usmażyć na nim jajecznicę.
Zajęło to nam bardzo niewiele czasu. To był
ostatni punkt, więc ruszyliśmy do szkoły
znajdującej się w Dęblinie. Odpoczynek i wspólne
spożycie grochówki dodało nam sił. Do wieczora
mieliśmy czas wolny. Podczas niego nasz patrol
bawił się w ślimaka i łapki. Rozmawialiśmy i
wspominaliśmy również wiele wspólnie spędzonych
chwil. Następnie kapitanowie patroli musieli
wyznaczyć dwie osoby do strzelania z wiatrówki
na strzelnicy. Każdy miał po pięć strzałów z
czego liczyły się tylko trzy najlepsze. Poszło
nam nie najgorzej. Po powrocie do miejsca
zakwaterowania położyliśmy się spać, ponieważ
rano musieliśmy wstać i przemaszerować do dworca
PKP. W drodze powrotnej wszyscy odsypiali tą
noc.
Myślę, że XI Harcerska Gra Terenowa Dęblin
będzie przez nas zaliczona do bardzo udanych.
Wywieźliśmy z niej wspaniałe i niezapomniane
wspomnienia. Uważam, że była ona okazją do
poćwiczenia i udoskonalenia pracy w grupie oraz
zrozumienia. |
|
foto
(opis + powiększenie) |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|