|
W dniach 5-9 luty 2006 roku już po raz drugi w historii naszej Jednostki miał miejsce coroczny wyjazd na narty. W tym roku pojechaliśmy w Tatry. Pociąg mieliśmy o 20:09 w niedzielę 5 lutego.
Jedna przesiadka w Warszawie. Jechaliśmy całą noc i dopiero na drugi dzień koło godziny 8 rano znaleźliśmy się na stacji Zakopane. Tutaj czekał na nas bus z „Kirowego Gościńca” – to nim pojechaliśmy do naszego Ośrodka w Kirach, w którym zamieszkaliśmy. Gdy już się zakwaterowaliśmy mieliśmy czas wolny do obiadu na odpoczynek po podróży. Po obiedzie poszliśmy na narty. Większość z nas nie umiała jeszcze jeździć na nartach, więc ci
– mając je na nogach – nie czuli się w nich zbyt pewnie. Jednak po pewnym czasie jakoś się przyzwyczaili
i było zdecydowanie lepiej. Dzień na nartach minął bardzo szybko i spokojnie, a co najważniejsze bardzo fajnie. Przyszedł czas na kolację. Po niej zaczęliśmy grać na naszej strażackiej gitarze i śpiewać. Po przespaniu pierwszej nocy i zjedzeniu śniadania udaliśmy się na zimową wycieczkę po Dolinie Kościeliskiej. Tu dowiedzieliśmy się wielu fascynujących rzeczy, było bardzo ciekawie, a dolina prezentowała się niezwykle efektownie – widzieliśmy bardzo piękne widoki, szczególnie jak szliśmy bardzo wysokim i wąskim wąwozem. Po ponad dwugodzinnej wyprawie wróciliśmy na obiad do Ośrodka. Po obiedzie pojechaliśmy na zakopiańską Harendę, na zdecydowanie większy stok, niż ten na którym jeździliśmy wczoraj. Kiedy byliśmy już na miejscu, większa część członków naszej grupy przeraziła się, bo był stromy. Wypożyczyliśmy sobie sprzęt i zabraliśmy się do zjeżdżania. Po kilkugodzinnym szaleństwie musieliśmy już kończyć jazdę, wróciliśmy na kolację. Po kolacji był jeszcze czas, aby troszkę pośpiewać, jednak niedługo potem poszliśmy spać – byliśmy zmęczeni po całym dniu na stoku. Rankiem wstaliśmy i zeszliśmy na śniadanie. Były bułeczki, wędlinka, serki topione i herbatka – takie dobre śniadanie było codziennie, a kto chciał mógł sobie zażyczyć płatki na mleku. Koło godziny 9 pojechaliśmy na narty. Nasze zjeżdżanie trwało kolejne kilka godzin, jeździliśmy tak do ok. godziny 15. Wróciliśmy do „Kirowego Gościńca”, zjedliśmy obiad, spakowaliśmy się, a następnie udaliśmy się do Zakopanego, by zwiedzić miasto, byliśmy m.in. na Krupówkach, by zakupić naszym rodzinom trochę drobnych zakopiańskich upominków w postaci zakopiańskich oscypków i wróciliśmy na stację, w pociągu zajęliśmy trzy przedziały. Mieliśmy dwie przesiadki. Jedną po północy w Krakowie, a drugą nad ranem w Warszawie. Chwilę po 8 rano byliśmy już w naszym mieście. W ten oto sposób zakończył się wypad narciarski. Rodzice przyjechali po nas na stację i zabrali nas do domów. Pożegnaliśmy się ze wszystkimi, by zobaczyć się dopiero nazajutrz rano.
Zapraszamy
do obejrzenia krótkiego filmu (11,6 MB) z tej
ciekawej imprezy, którą organizujemy już po
raz 2, by choć przez trzy dni pojeździć sobie
na nartach (film).
|
|
foto
(opis
+ powiększenie) |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|