wydarzenie

Letnie Zmagania Fabularne

termin

20 sierpień 2005 roku - 24 sierpień 2005 roku

opis

W dniach od 20 do 24 sierpnia na terenie Ochotniczej Straży Pożarnej „Stołpno” odbyły się Letnie Zmagania Fabularne. Był to nasz pierwszy biwak organizowany w formie fabularnej. Przygotowań do LZF i prac przy jego organizacji mieliśmy bardzo dużo, a czasu na to zbyt mało, bo tylko kilka dni. Przez ten czas bawiliśmy się w Słowian.

Pierwszego dnia uczestnicy LZF poznawaliśmy historię i obyczaje słowiańskie, po czym „wypijając krew” dzikiego zwierzęcia (pyszny barszczyk czerwony) przenieśliśmy się w czasy słowiańskie. Dziewczęta zaczęły swą przygodę od zrobienia sobie wspaniałych strojów odpowiednich na tamte czasy, chłopcy natomiast zabrali się do budowy pieca z gliny, który wyszedł im bardzo profesjonalnie. Na koniec dnia było ognisko, na którym odwiedzili nas „kapłani” i przekazali kolejny „pakiet” wiedzy na temat Słowian. Po tych wydarzeniach głos puchacza ogłosił porę snu, gdyż żaden z uczestników LZF nie znał czasu.

Następny dzień pełen ciekawej pracy zaczął się od pysznego śniadanka. Uczestnicy mieli za zadanie zrobienie ozdób do przygotowanych przez siebie wcześniej strojów, składały się one głównie z białych koralików i jarzębiny. Po tym zadaniu „Słowianie” zabrali się do strugania swoich totemów z drewna. Bardzo miło było słuchać ich słowa, gdy mówili jak im się to podoba, jakie to ciekawe i jak to fajnie, że mogli robić coś, czego nigdy wcześniej nie mieli okazji spróbować. Po takich słowach wszystkie nerwy, które towarzyszyły  przy organizacji tego biwaku z faktu, że robiliśmy coś takiego po raz pierwszy i w tak krótkim czasie okazywały się bardzo małe i wiedzieliśmy, że warto było. Po zrobieniu totemów wyruszyliśmy do lasu, gdzie robione były domki z naturalnych surowców (gałęzie drzew itp.). Przy budowie uczestnicy wykazywali się wieloma ciekawymi pomysłami, współpracą w grupie i umiejętnością zabawy. Dzieciaki naprawdę wczuły się w atmosferę, chociaż  często musiały sami organizować sobie wolny czas bez komputera, telefonu czy innych elektronicznych zabawek, co było bardzo fajnie i rozwojowe dla nich, bo nawet chcąc pograć sobie w piłkę nożną musieli ją najpierw zrobić. Uczestnicy w kolejnym punkcie dnia poznali alfabet słowiański i wybrali sobie słowiańskie imiona – wieczorem był słowiański chrzest.

Trzeciego dnia uczyliśmy się wyszywania. Każdy musiał wyszyć alfabetem słowiańskim swoje  nowe imię, chłopakom może nie do końca to odpowiadało, ale igła i nitka nie stała się dla nich wrogiem, tak samo jak dla dziewcząt dłuto. Następnie wyjście do lasu i zrobienie broni, którą się kiedyś posługiwano, a jak wiadomo Słowianie słynęli z tego, że prawie wszystko robili z drewna. Po powrocie rozpoczęły się słowiańskie zawody – mały tor zręcznościowy. Na koniec dnia odbyło się ognisko, na którym był obecny sam bóg Perun. Kapłan opowiedział historię o bogach i wierzeniach naszych słowiańskich przodków, po czym napełnieni mocą Peruna udaliśmy się na spoczynek.

Dzień następny – na śniadanko pyszne pączki, następnie czas na przygotowanie obiadku, a dla uczestników na wymyślenie scenki z życia Słowian – panowie jedną, dziewczęta drugą. Następnie brudna, ale świetna zabawa – lepienie z gliny, którą najpierw trzeba było wyrobić. Wszyscy lepili to, na co tylko mieli ochotę. Prace były następnie wypalane w wykonanym wcześniej piecu. Po zakończeniu prac z gliną, przyszedł czas na występ artystyczny, a po nim dalsze zmagania zręcznościowe na słowiańskich zawodach, min. przechodzenie po linie na czas, rzut do celu, pokonanie slalomu ze związanymi nogami, strącenie kołka kołkiem umocowanym na linie. W następnej kolejności odbyła się gra fabularna „Godzamba – czyli wyprawa po moc”, która odbyła się w pobliskim lesie – Zapowiedniku Stołpieńskim. Gra była naprawdę świetna, chociaż bardzo gryzły komary. Był to bardzo fajny i  nie zapomniany dzień pełen różnych przygód śmiechu i zabawy.

Ostatni dzień – smutny bo ostatni... Po śniadaniu składanie namiotów, pakowanie się, a potem jeszcze tylko robienie placków z mąki i wody oraz ich pieczenie w glinianym piecu. Po obiedzie podsumowanie LZF, ogłoszenie wyników słowiańskich zawodów, rozdanie dyplomów i odesłanie do domów.

Słowem podsumowania – biwak był bardzo udany, uczestnicy potrafili się świetnie wczuć w role, a ich uśmiech oraz zaciekawienie nowymi rzeczami i zaangażowanie w to, co robili było dla nas największą nagrodą i motywacją, że jednak naprawdę było warto.

foto (opis + powiększenie)

Opis: Magdalena Szczęśniak (2 września 2005 roku)

Foto: Łukasz Paluszkiewicz, Krzysztof Szczepaniuk

     

POPRZEDNIE WYDARZENIE

(strona główna)

NASTĘPNE WYDARZENIE