|
W dniach od 20 do 24 sierpnia na
terenie Ochotniczej Straży Pożarnej „Stołpno”
odbyły się Letnie Zmagania Fabularne. Był to
nasz pierwszy biwak organizowany w formie
fabularnej. Przygotowań do LZF i prac przy jego
organizacji mieliśmy bardzo dużo, a czasu na
to zbyt mało, bo tylko kilka dni. Przez ten czas
bawiliśmy się w Słowian.
Pierwszego
dnia uczestnicy LZF poznawaliśmy historię i
obyczaje słowiańskie, po czym „wypijając
krew” dzikiego zwierzęcia (pyszny
barszczyk czerwony) przenieśliśmy się w czasy
słowiańskie. Dziewczęta zaczęły swą
przygodę od zrobienia sobie wspaniałych strojów
odpowiednich na tamte czasy, chłopcy natomiast
zabrali się do budowy pieca z gliny, który
wyszedł im bardzo profesjonalnie. Na koniec
dnia było ognisko, na którym odwiedzili nas
„kapłani” i przekazali kolejny
„pakiet” wiedzy na temat Słowian.
Po tych wydarzeniach głos puchacza ogłosił
porę snu, gdyż żaden z uczestników LZF nie
znał czasu.
Następny
dzień pełen ciekawej pracy zaczął się od
pysznego śniadanka. Uczestnicy mieli za zadanie
zrobienie ozdób do przygotowanych przez siebie
wcześniej strojów, składały się one głównie
z białych koralików i jarzębiny. Po tym
zadaniu „Słowianie” zabrali się do
strugania swoich totemów z drewna. Bardzo miło
było słuchać ich słowa, gdy mówili jak im
się to podoba, jakie to ciekawe i jak to
fajnie, że mogli robić coś, czego nigdy wcześniej
nie mieli okazji spróbować. Po takich słowach
wszystkie nerwy, które towarzyszyły
przy organizacji tego biwaku z faktu, że
robiliśmy coś takiego po raz pierwszy i w tak
krótkim czasie okazywały się bardzo małe i
wiedzieliśmy, że warto było. Po zrobieniu
totemów wyruszyliśmy do lasu, gdzie robione były
domki z naturalnych surowców (gałęzie drzew
itp.). Przy budowie uczestnicy wykazywali się
wieloma ciekawymi pomysłami, współpracą w
grupie i umiejętnością zabawy. Dzieciaki
naprawdę wczuły się w atmosferę, chociaż często musiały sami organizować sobie wolny czas bez
komputera, telefonu czy innych elektronicznych
zabawek, co było bardzo fajnie i rozwojowe dla
nich, bo nawet chcąc pograć sobie w piłkę nożną
musieli ją najpierw zrobić. Uczestnicy w
kolejnym punkcie dnia poznali alfabet słowiański
i wybrali sobie słowiańskie imiona –
wieczorem był słowiański chrzest.
Trzeciego
dnia uczyliśmy się wyszywania. Każdy musiał
wyszyć alfabetem słowiańskim swoje
nowe imię, chłopakom może nie do końca
to odpowiadało, ale igła i nitka nie stała się
dla nich wrogiem, tak samo jak dla dziewcząt dłuto.
Następnie wyjście do lasu i zrobienie broni,
którą się kiedyś posługiwano, a jak wiadomo
Słowianie słynęli z tego, że prawie wszystko
robili z drewna. Po powrocie rozpoczęły się słowiańskie
zawody – mały tor zręcznościowy. Na
koniec dnia odbyło się ognisko, na którym był
obecny sam bóg Perun. Kapłan opowiedział
historię o bogach i wierzeniach naszych słowiańskich
przodków, po czym napełnieni mocą Peruna
udaliśmy się na spoczynek.
Dzień następny
– na śniadanko pyszne pączki, następnie
czas na przygotowanie obiadku, a dla uczestników
na wymyślenie scenki z życia Słowian –
panowie jedną, dziewczęta drugą. Następnie
brudna, ale świetna zabawa – lepienie z
gliny, którą najpierw trzeba było wyrobić.
Wszyscy lepili to, na co tylko mieli ochotę.
Prace były następnie wypalane w wykonanym wcześniej
piecu. Po zakończeniu prac z gliną, przyszedł
czas na występ artystyczny, a po nim dalsze
zmagania zręcznościowe na słowiańskich
zawodach, min. przechodzenie po linie na czas,
rzut do celu, pokonanie slalomu ze związanymi
nogami, strącenie kołka kołkiem umocowanym na
linie. W następnej kolejności odbyła się gra
fabularna „Godzamba – czyli wyprawa
po moc”, która odbyła się w pobliskim
lesie – Zapowiedniku Stołpieńskim. Gra
była naprawdę świetna, chociaż bardzo gryzły
komary. Był to bardzo fajny i
nie zapomniany dzień pełen różnych
przygód śmiechu i zabawy.
Ostatni dzień
– smutny bo ostatni... Po śniadaniu składanie
namiotów, pakowanie się, a potem jeszcze tylko
robienie placków z mąki i wody oraz ich
pieczenie w glinianym piecu. Po obiedzie
podsumowanie LZF, ogłoszenie wyników słowiańskich
zawodów, rozdanie dyplomów i odesłanie do domów.
Słowem
podsumowania – biwak był bardzo udany,
uczestnicy potrafili się świetnie wczuć w
role, a ich uśmiech oraz zaciekawienie nowymi
rzeczami i zaangażowanie w to, co robili było
dla nas największą nagrodą i motywacją, że
jednak naprawdę było warto. |
|