|
30 i 31
lipiec. Jechali¶my cały dzień i noc z dwoma
przesiadkami, w Warszawie i na granicy w Międzylesiu.
W poci±gu wcale nie było nudno, ponieważ
rozmawiali¶my przez dłuższy czas podróży.
Gdy już dotarli¶my na miejsce, ze stacji w
Doudleby nad Orlicí zostali¶my zabrani wozem
strażackim do celu. Bagaże „jechały’’
za nami na przyczepce, a my upchani jak sardynki
jechali¶my przodem. Kiedy dotarli¶my na
miejsce po ciężkiej podróży zakwaterowali¶my
się w namiotach. Po zakwaterowaniu zjedli¶my
¶niadanie. Gdy wszyscy zjedli poszli¶my na
spacer do Lukavic. Była niedziela i sklepy były
pozamykane, więc siedli¶my pod sklepem, by
trochę odpocz±ć. Po odpoczynku wyruszyli¶my
w drogę powrotn±. W obozie czekał na nas
pyszny obiad. Każdy był głodny, więc zjedli¶my
wszystko z apetytem, a niektórzy nawet brali dokładki. Po obiedzie przespali¶my się trochę,
a potem grali¶my w siatkówkę, w międzyczasie
zjedli¶my kolację i poszli¶my spać.
1 sierpień.
Pobudka była o 8:00 rano. Gdy wszyscy wstali
odbyła się rozgrzewka. Po rozgrzewce zjedli¶my
¶niadanie, a potem rozpoczęły się ćwiczenia
pożarnicze. Za zadanie mieli¶my podł±czyć węże
do motopompy i pobiec z pr±downicami do tarcz i
lać do nich wod±. To wszystko robili¶my na
czas. Po treningu poszli¶my na obiad. Gdy
zjedli¶my i odpoczęli¶my odbyła się gra
terenowa. Konkurencje były następuj±ce:
rozpoznawanie znaków, rzucanie wężem pożarniczym
w kręgle, rzucanie szyszkami w misia
namalowanego na płótnie, zrobienie
prehistorycznego toporka, odszukiwanie par na
obrazkach, rzucanie kawałkiem drewna do celu, ułożenie
mamuta z puzzli, hu¶tanie się na linie nad
potokiem. Po zakończonej grze poszli¶my do
namiotów. Jeden z czeskich vedoucich
pokazowo zjechał z góry na sankach, trochę się
poobijał ale wyszedł z tego cało. Po popisie
Hanza grali¶my w siatkówkę, a po meczu zjedli¶my
kolację, oczywi¶cie jak przy każdym posiłku
ładnie za¶piewali¶my, następnie wzięli¶my
prysznic, który był bardzo super. Potem nie
zostało nam nic innego, jak tylko wej¶ć do ¶piworków.
2 sierpień.
Pobudka była o 9:00 rano. Jak wszyscy
wyskoczyli¶my z namiotów, udali¶my się na ¶niadanie.
Po ¶niadaniu podzielili nas na grupy, z którymi
potem pracowali¶my przez cały obóz. Niedługo
po podziale usłyszeli¶my dĽwięk syreny. Był
to „pożar’’, który musiała
ugasić grupa maj±ca dyżur w tym dniu. Po
ugaszeniu „strasznego pożaru” mieli¶my
zajęcia w grupach. Za zadanie mieli¶my wykonać
plemienny proporzec i maskotkę. Ci co skończyli
wcze¶niej nie mieli problemu, aby znaleĽć
sobie zajęcie. W przerwie od pracy zjedli¶my
obiad. Po posiłku dokańczali¶my zaczęte
prace, póĽniej pograli¶my trochę w siatkówkę
i zjedli¶my ze smakiem kolację. W ten oto sposób
zakończył się kolejny dzień obozu.
3 sierpień.
Pobudka była o 7:00 rano. Potem odbyła się ciężka
rozgrzewka, a po rozgrzewce poszli¶my na ¶niadanie.
Po ¶niadaniu mieli¶my całodzienny dyżur, więc
w tym dniu mieli¶my bardzo dużo roboty, w
kuchni, na wjeĽdzie, i w nocy. W kuchni za
zadanie mieli¶my pilnować ognia, żeby nie
wygasł i nar±bać drewna na opał. Warta na
wjeĽdzie polegała na tym, że mieli¶my
zatrzymać pojazd i powiedzieć do krótkofalówki
hasło, by przyszedł kto¶ ze starszych i wpu¶cił
samochód. Nagle usłyszeli¶my syrenę i
pobiegli¶my po wózek z załadowan± motopomp±,
ci±gn±c wózek dotarli¶my na miejsce pożaru.
Mieli¶my małe problemy z motopomp±, lecz dali¶my
sobie radę i szczę¶liwie zagasili¶my pożar.
Ledwo żywi, i niektórzy też mokrzy wrócili¶my
do dalszych zajęć. Dzisiaj w nocy mieli¶my
także warty. Warty były po 2 osoby, przez 2
godziny. Każda para chodziła po obozie i
pilnowały by nikt nie zabrał nam flagi. Kto już
odbył swoj± wartę zmarznięty wracał do
namiotu.
4 sierpień.
Pobudka była o 8:00 rano. Poszli¶my na ¶niadanie,
a po ¶niadaniu pojechali¶my na pokazy strażackie
do Slatiny. Po podróży w ciężkich warunkach
dotarli¶my na pokazy. Jeszcze przed pokazami
brali¶my udział w różnych konkurencjach:
strzelanie z wiatrówki, rzucanie lotkami,
skakanie w worku, str±canie celu wężem pożarniczym,
rzut dyskiem. Gdy już rozpoczęły się pokazy
z wielkim zainteresowaniem patrzyli¶my co i jak
robi± inne grupy młodych strażaków, a gdy już
nadeszła nasza kolej... rozpoczęli¶my pokaz
rozwinięcia bojowego, wzięli¶my się szybko
za węże, poł±czyli¶my je i biegli¶my z pr±downicami
do celu, mimo małego problemu na rozdzielaczu
pokaz się udał. Zmęczeni ale u¶miechnięci
wrócili¶my do obozu, zjedli¶my obiadokolację,
poszli¶my pod prysznic i w swoich ¶piworkach
¶pi±c, czekali¶my na następny dzień.
5 sierpień.
Pobudka była o 9:00 rano. Gdy wstali¶my poszli¶my
na ¶niadanie. Na ¶niadaniu najczę¶ciej były
pyszne bułeczki i kakao. Po ¶niadaniu mieli¶my
trochę czasu wolnego, więc wykorzystali¶my go
dobrze. Jedni rozmawiali z Czechami, drudzy
grali w siatkówkę, a trzeci spali. Jak±¶
godzinę póĽniej mieli¶my fajne zajęcia. Był
to konkurs z dwoma konkurencjami: pierwsza to
strzelanie z wiatrówki do drewnianych klocków,
a druga to zawi±zanie 5 węzłów na czas. Byli¶my
pewni, że wi±zanie węzłów jest trudne, ale
to przecież prosta rzecz, więc dobrze sobie
poradzili¶my. Po jakim¶ czasie na stołówce
odbył się turniej w „kółko i krzyżyk”.
Również i w tym nie dawali¶my za wygran±. Po
turnieju zjedli¶my kolację i położyli¶my się
do snu.
6 sierpień.
Pobudka była o 8:00 rano. Potem była
rozgrzewka, a po rozgrzewce poszli¶my na ¶niadanie.
Jaki¶ czas potem dokańczali¶my wczorajsze
konkurencje. Trochę posiedzieli¶my w namiotach
i poszli¶my na turniej piłki nożnej,
rozgromili¶my wszystkie drużyny oprócz
jednej, najstarszej drużyny. Potem poszli¶my
na turniej piłki siatkowej, ale w tym nie mieli¶my
wielkiego powodzenia. Zmęczeni poszli¶my na
obiad, a po obiedzie dostali¶my płótna
– z nich mieli¶my zrobić prehistoryczne
stroje. Problem był w tym, że tylko jedna
osoba potrafiła szyć i wszyscy w kolejce
czekali na pomoc. W końcu udało się i wszyscy
mieli cudowne stroje. PóĽniej zjedli¶my
kolację, pograli¶my trochę w siatkówkę i
wzięli¶my wspaniały ciepły prysznic.
7 sierpień.
Nareszcie niedziela – dzień bez pobudki.
Można było się wyspać. Zjedli¶my ¶niadanie
i do obiadu brali¶my udział w grze terenowej.
Musieli¶my złapać prehistorycznych ludzi. Po
zakończeniu gry czekał na nas obiad. Po
pysznym obiadku i miłym odpoczynku rozkoszowali¶my
się gr± w siatkówkę. Potem trochę po¶piewali¶my
i pogadali¶my, a póĽniej jak co dzień wzięli¶my
prysznic i wskoczyli¶my do „łóżeczek”.
8 sierpień.
Zbudzili nas o 9:00 rano, potem nast±piła
wspaniała zaprawa, a po zaprawie praca w
grupach, czyli: rozpalenie ogniska i samodzielne
wykonanie prehistorycznych broni typu: łuk,
oszczep, toporek. Następnie zjedli¶my pyszny
obiad, a po obiedzie ¶piewali¶my i grali¶my aż
do czasu, gdy zaczęła się kolejna gra
terenowa. Tym razem mieli¶my biegać między
osadami i wymieniać kartki z narysowanymi
przedmiotami. Gdy gra się skończyła chętni
mogli uczyć się gry na gitarze i na bębenkach.
Wieczorem przy ¶wietle ogniska prezentowali¶my
prehistoryczne rytuały. ¦miechu było co
niemiara. Niestety to co dobre szybko się kończy,
tak jak te wspaniałe ognisko.
9 sierpień.
Dzisiaj zbudzili¶my się o tej co zwykle się
budzili¶my, czyli o 8:00, a dzień jak każdy
inny zacz±ł się od zaprawy. Potem zjedli¶my
¶niadanie i poszli¶my na finał piłki nożnej.
Ostatecznie zajęli¶my 2 miejsce. Zadowoleni
poszli¶my na obiad, a po obiedzie obejrzeli¶my
pokazy policyjne z broni± i z psem. Policjanci
pokazywali jak jest wytresowany ich pies. Potem
każdy mógł obejrzeć każd± z prezentowanych
broni. PóĽniej była gra terenowa, a zasady były
takie same jak wczoraj. Po grze zjedli¶my
kolację i poszli¶my na ognisko. słuchali¶my
przy ognisku koncertu muzyki country. A po
koncercie zmęczeni poszli¶my spać.
10 sierpień.
Pobudka była o 8:00 rano. Zjedli¶my ¶niadanie,
a po ¶niadaniu do obiadu ¶ledzili¶my
prehistorycznych ludzi, podpatruj±c i notuj±c
ich rytuały i zajęcia codzienne. Po obiedzie
grali¶my w siatkówkę i uczyli¶my się grać
na instrumentach. Wieczorem odbył się pokaz
sztucznych ogni na zakończenie obozu, widoki były
naprawdę piękne, ponieważ po raz pierwszy
widzieli¶my takie fajerwerki.
11 sierpień.
Pobudka była o 8:00 rano. Zjedli¶my ¶niadanie
i poszli¶my na grę terenow±. Naszym zadaniem
było doprowadzić prehistorycznego człowieka
do swojej rodziny przez tunel czasu, bo zgubił
się w czasach teraĽniejszych – była to
naprawdę ¶wietna zabawa, bo po drodze mieli¶my
dużo przygód i dużo bawienia się. Trochę zmęczeni
przyszli¶my do obozu, zjedli¶my obiadokolację,
trochę pogadali¶my. Po tak ciężkim dniu
trzeba było jeszcze koniecznie wzi±ć ciepły
prysznic, a potem położyć się spać.
12 sierpień.
Pobudka była o 8:00 rano. Zjedli¶my ¶niadanie
i niestety zaczęło się wykwaterowywanie z
nowych domków. Rozłożyli¶my domki na 4 czę¶ci
i załadowali¶my je na lawetę. Potem odbył się
apel zakończeniowy, na którym zostały wręczone
dyplomy za aktywne uczestnictwo w grach. PóĽniej
zrobili¶my wszyscy sobie wspólne zdjęcie. Po
apelu zjedli¶my obiad i poszli¶my na spacer po
Górach Orlickich. Po powrocie zjedli¶my kolację
i zakwaterowali¶my się w starych domkach, niedługo
póĽniej poszli¶my spać.
13 sierpień. Pobudka była o
7:00 rano. Od rana jedno hasło w głowie
„wracamy do domu”. Zapakowali¶my
bagaże do dwóch samochodów i ruszyli¶my na
stację w Doudleby nad Orlicí, sk±d pojechali¶my
do Letohradu, a tam zostawili¶my na peronie
bagaże wraz z druhem Adamem i druhem Rafałem,
a my udali¶my się na kilkugodzinn± wycieczkę
do Pragi. Mieli¶my ponad 3 godziny na
zwiedzenie Pragi – okazała się ona
niezwykle pięknym i wartym zwiedzenia miastem,
w Pradze zjedli¶my obiad, udali¶my się na
dworzec Praha hlavní nádraľí, by udać się
stamt±d poci±giem do Letohradu (po bagaże i
druhów), a dalej do Międzylesia, Kłodzka Głównego
i Warszawy. Teraz jechali¶my już prosto do
domu. |
|