wydarzenie

Międzynarodowy Letni Obóz Młodych Strażaków w Lukavicach koło Rychnova nad Kněľnou w Górach Orlickich w Republice Czeskiej

termin

30 lipiec 2005 roku - 14 sierpień 2005 roku

opis

30 i 31 lipiec. Jechali¶my cały dzień i noc z dwoma przesiadkami, w Warszawie i na granicy w Międzylesiu. W poci±gu wcale nie było nudno, ponieważ rozmawiali¶my przez dłuższy czas podróży. Gdy już dotarli¶my na miejsce, ze stacji w Doudleby nad Orlicí zostali¶my zabrani wozem strażackim do celu. Bagaże „jechały’’ za nami na przyczepce, a my upchani jak sardynki jechali¶my przodem. Kiedy dotarli¶my na miejsce po ciężkiej podróży zakwaterowali¶my się w namiotach. Po zakwaterowaniu zjedli¶my ¶niadanie. Gdy wszyscy zjedli poszli¶my na spacer do Lukavic. Była niedziela i sklepy były pozamykane, więc siedli¶my pod sklepem, by trochę odpocz±ć. Po odpoczynku wyruszyli¶my w drogę powrotn±. W obozie czekał na nas pyszny obiad. Każdy był głodny, więc zjedli¶my wszystko z apetytem, a niektórzy nawet brali dokładki. Po obiedzie przespali¶my się trochę, a potem grali¶my w siatkówkę, w międzyczasie zjedli¶my kolację i poszli¶my spać.

 

1 sierpień. Pobudka była o 8:00 rano. Gdy wszyscy wstali odbyła się rozgrzewka. Po rozgrzewce zjedli¶my ¶niadanie, a potem rozpoczęły się ćwiczenia pożarnicze. Za zadanie mieli¶my podł±czyć węże do motopompy i pobiec z pr±downicami do tarcz i lać do nich wod±. To wszystko robili¶my na czas. Po treningu poszli¶my na obiad. Gdy zjedli¶my i odpoczęli¶my odbyła się gra terenowa. Konkurencje były następuj±ce: rozpoznawanie znaków, rzucanie wężem pożarniczym w kręgle, rzucanie szyszkami w misia namalowanego na płótnie, zrobienie prehistorycznego toporka, odszukiwanie par na obrazkach, rzucanie kawałkiem drewna do celu, ułożenie mamuta z puzzli, hu¶tanie się na linie nad potokiem. Po zakończonej grze poszli¶my do namiotów. Jeden z czeskich vedoucich pokazowo zjechał z góry na sankach, trochę się poobijał ale wyszedł z tego cało. Po popisie Hanza grali¶my w siatkówkę, a po meczu zjedli¶my kolację, oczywi¶cie jak przy każdym posiłku ładnie za¶piewali¶my, następnie wzięli¶my prysznic, który był bardzo super. Potem nie zostało nam nic innego, jak tylko wej¶ć do ¶piworków.

 

2 sierpień. Pobudka była o 9:00 rano. Jak wszyscy wyskoczyli¶my z namiotów, udali¶my się na ¶niadanie. Po ¶niadaniu podzielili nas na grupy, z którymi potem pracowali¶my przez cały obóz. Niedługo po podziale usłyszeli¶my dĽwięk syreny. Był to „pożar’’, który musiała ugasić grupa maj±ca dyżur w tym dniu. Po ugaszeniu „strasznego pożaru” mieli¶my zajęcia w grupach. Za zadanie mieli¶my wykonać plemienny proporzec i maskotkę. Ci co skończyli wcze¶niej nie mieli problemu, aby znaleĽć sobie zajęcie. W przerwie od pracy zjedli¶my obiad. Po posiłku dokańczali¶my zaczęte prace, póĽniej pograli¶my trochę w siatkówkę i zjedli¶my ze smakiem kolację. W ten oto sposób zakończył się kolejny dzień obozu.

 

3 sierpień. Pobudka była o 7:00 rano. Potem odbyła się ciężka rozgrzewka, a po rozgrzewce poszli¶my na ¶niadanie. Po ¶niadaniu mieli¶my całodzienny dyżur, więc w tym dniu mieli¶my bardzo dużo roboty, w kuchni, na wjeĽdzie, i w nocy. W kuchni za zadanie mieli¶my pilnować ognia, żeby nie wygasł i nar±bać drewna na opał. Warta na wjeĽdzie polegała na tym, że mieli¶my zatrzymać pojazd i powiedzieć do krótkofalówki hasło, by przyszedł kto¶ ze starszych i wpu¶cił samochód. Nagle usłyszeli¶my syrenę i pobiegli¶my po wózek z załadowan± motopomp±, ci±gn±c wózek dotarli¶my na miejsce pożaru. Mieli¶my małe problemy z motopomp±, lecz dali¶my sobie radę i szczę¶liwie zagasili¶my pożar. Ledwo żywi, i niektórzy też mokrzy wrócili¶my do dalszych zajęć. Dzisiaj w nocy mieli¶my także warty. Warty były po 2 osoby, przez 2 godziny. Każda para chodziła po obozie i pilnowały by nikt nie zabrał nam flagi. Kto już odbył swoj± wartę zmarznięty wracał do namiotu.

 

4 sierpień. Pobudka była o 8:00 rano. Poszli¶my na ¶niadanie, a po ¶niadaniu pojechali¶my na pokazy strażackie do Slatiny. Po podróży w ciężkich warunkach dotarli¶my na pokazy. Jeszcze przed pokazami brali¶my udział w różnych konkurencjach: strzelanie z wiatrówki, rzucanie lotkami, skakanie w worku, str±canie celu wężem pożarniczym, rzut dyskiem. Gdy już rozpoczęły się pokazy z wielkim zainteresowaniem patrzyli¶my co i jak robi± inne grupy młodych strażaków, a gdy już nadeszła nasza kolej... rozpoczęli¶my pokaz rozwinięcia bojowego, wzięli¶my się szybko za węże, poł±czyli¶my je i biegli¶my z pr±downicami do celu, mimo małego problemu na rozdzielaczu pokaz się udał. Zmęczeni ale u¶miechnięci wrócili¶my do obozu, zjedli¶my obiadokolację, poszli¶my pod prysznic i w swoich ¶piworkach ¶pi±c, czekali¶my na następny dzień.

 

5 sierpień. Pobudka była o 9:00 rano. Gdy wstali¶my poszli¶my na ¶niadanie. Na ¶niadaniu najczę¶ciej były pyszne bułeczki i kakao. Po ¶niadaniu mieli¶my trochę czasu wolnego, więc wykorzystali¶my go dobrze. Jedni rozmawiali z Czechami, drudzy grali w siatkówkę, a trzeci spali. Jak±¶ godzinę póĽniej mieli¶my fajne zajęcia. Był to konkurs z dwoma konkurencjami: pierwsza to strzelanie z wiatrówki do drewnianych klocków, a druga to zawi±zanie 5 węzłów na czas. Byli¶my pewni, że wi±zanie węzłów jest trudne, ale to przecież prosta rzecz, więc dobrze sobie poradzili¶my. Po jakim¶ czasie na stołówce odbył się turniej w „kółko i krzyżyk”. Również i w tym nie dawali¶my za wygran±. Po turnieju zjedli¶my kolację i położyli¶my się do snu.

 

6 sierpień. Pobudka była o 8:00 rano. Potem była rozgrzewka, a po rozgrzewce poszli¶my na ¶niadanie. Jaki¶ czas potem dokańczali¶my wczorajsze konkurencje. Trochę posiedzieli¶my w namiotach i poszli¶my na turniej piłki nożnej, rozgromili¶my wszystkie drużyny oprócz jednej, najstarszej drużyny. Potem poszli¶my na turniej piłki siatkowej, ale w tym nie mieli¶my wielkiego powodzenia. Zmęczeni poszli¶my na obiad, a po obiedzie dostali¶my płótna – z nich mieli¶my zrobić prehistoryczne stroje. Problem był w tym, że tylko jedna osoba potrafiła szyć i wszyscy w kolejce czekali na pomoc. W końcu udało się i wszyscy mieli cudowne stroje. PóĽniej zjedli¶my kolację, pograli¶my trochę w siatkówkę i wzięli¶my wspaniały ciepły prysznic.

 

7 sierpień. Nareszcie niedziela – dzień bez pobudki. Można było się wyspać. Zjedli¶my ¶niadanie i do obiadu brali¶my udział w grze terenowej. Musieli¶my złapać prehistorycznych ludzi. Po zakończeniu gry czekał na nas obiad. Po pysznym obiadku i miłym odpoczynku rozkoszowali¶my się gr± w siatkówkę. Potem trochę po¶piewali¶my i pogadali¶my, a póĽniej jak co dzień wzięli¶my prysznic i wskoczyli¶my do „łóżeczek”.

 

8 sierpień. Zbudzili nas o 9:00 rano, potem nast±piła wspaniała zaprawa, a po zaprawie praca w grupach, czyli: rozpalenie ogniska i samodzielne wykonanie prehistorycznych broni typu: łuk, oszczep, toporek. Następnie zjedli¶my pyszny obiad, a po obiedzie ¶piewali¶my i grali¶my aż do czasu, gdy zaczęła się kolejna gra terenowa. Tym razem mieli¶my biegać między osadami i wymieniać kartki z narysowanymi przedmiotami. Gdy gra się skończyła chętni mogli uczyć się gry na gitarze i na bębenkach. Wieczorem przy ¶wietle ogniska prezentowali¶my prehistoryczne rytuały. ¦miechu było co niemiara. Niestety to co dobre szybko się kończy, tak jak te wspaniałe ognisko.

 

9 sierpień. Dzisiaj zbudzili¶my się o tej co zwykle się budzili¶my, czyli o 8:00, a dzień jak każdy inny zacz±ł się od zaprawy. Potem zjedli¶my ¶niadanie i poszli¶my na finał piłki nożnej. Ostatecznie zajęli¶my 2 miejsce. Zadowoleni poszli¶my na obiad, a po obiedzie obejrzeli¶my pokazy policyjne z broni± i z psem. Policjanci pokazywali jak jest wytresowany ich pies. Potem każdy mógł obejrzeć każd± z prezentowanych broni. PóĽniej była gra terenowa, a zasady były takie same jak wczoraj. Po grze zjedli¶my kolację i poszli¶my na ognisko. słuchali¶my przy ognisku koncertu muzyki country. A po koncercie zmęczeni poszli¶my spać.

 

10 sierpień. Pobudka była o 8:00 rano. Zjedli¶my ¶niadanie, a po ¶niadaniu do obiadu ¶ledzili¶my prehistorycznych ludzi, podpatruj±c i notuj±c ich rytuały i zajęcia codzienne. Po obiedzie grali¶my w siatkówkę i uczyli¶my się grać na instrumentach. Wieczorem odbył się pokaz sztucznych ogni na zakończenie obozu, widoki były naprawdę piękne, ponieważ po raz pierwszy widzieli¶my takie fajerwerki.

 

11 sierpień. Pobudka była o 8:00 rano. Zjedli¶my ¶niadanie i poszli¶my na grę terenow±. Naszym zadaniem było doprowadzić prehistorycznego człowieka do swojej rodziny przez tunel czasu, bo zgubił się w czasach teraĽniejszych – była to naprawdę ¶wietna zabawa, bo po drodze mieli¶my dużo przygód i dużo bawienia się. Trochę zmęczeni przyszli¶my do obozu, zjedli¶my obiadokolację, trochę pogadali¶my. Po tak ciężkim dniu trzeba było jeszcze koniecznie wzi±ć ciepły prysznic, a potem położyć się spać.

 

12 sierpień. Pobudka była o 8:00 rano. Zjedli¶my ¶niadanie i niestety zaczęło się wykwaterowywanie z nowych domków. Rozłożyli¶my domki na 4 czę¶ci i załadowali¶my je na lawetę. Potem odbył się apel zakończeniowy, na którym zostały wręczone dyplomy za aktywne uczestnictwo w grach. PóĽniej zrobili¶my wszyscy sobie wspólne zdjęcie. Po apelu zjedli¶my obiad i poszli¶my na spacer po Górach Orlickich. Po powrocie zjedli¶my kolację i zakwaterowali¶my się w starych domkach, niedługo póĽniej poszli¶my spać.

 

13 sierpień. Pobudka była o 7:00 rano. Od rana jedno hasło w głowie „wracamy do domu”. Zapakowali¶my bagaże do dwóch samochodów i ruszyli¶my na stację w Doudleby nad Orlicí, sk±d pojechali¶my do Letohradu, a tam zostawili¶my na peronie bagaże wraz z druhem Adamem i druhem Rafałem, a my udali¶my się na kilkugodzinn± wycieczkę do Pragi. Mieli¶my ponad 3 godziny na zwiedzenie Pragi – okazała się ona niezwykle pięknym i wartym zwiedzenia miastem, w Pradze zjedli¶my obiad, udali¶my się na dworzec Praha hlavní nádraľí, by udać się stamt±d poci±giem do Letohradu (po bagaże i druhów), a dalej do Międzylesia, Kłodzka Głównego i Warszawy. Teraz jechali¶my już prosto do domu.

zdobyte dyplomy

foto (opis + powiększenie)

Opis: Jakub ChodĽko (8 wrze¶nia 2005 roku)

Foto: Rafał Parafiniuk, Krzysztof Szczepaniuk

     

POPRZEDNIE WYDARZENIE

(strona główna)

NASTĘPNE WYDARZENIE