|
Na
IX Harcerską Grę Terenową „Dęblin”
wyruszyliśmy 4 marca 2005 roku po godz. 13:00.
Mieliśmy jedną przesiadkę w Łukowie, gdzie
czekaliśmy około godziny. W tym czasie część
osób uzupełniła swoje zapasy w pobliskim
sklepie, a druga rozmawiała sobie na stacji
kolejowej. Kolejny pociąg zawiózł nas prosto
do Ryk, gdzie mieliśmy około 2 kilometrów do
stacji PKS. Z tamtego miejsca zaczynała się
gra terenowa. Podczas gdy czekaliśmy jak
poprzedzająca nas grupa dostanie odpowiednie
instrukcje podszedł do nas pewien pan i tłumaczył
nam, że dowódcy trzeba się słuchać i
szanować go - powtarzał to nam przez 10 minut.
Na HGT wyruszyliśmy w dwóch patrolach:
"Stołpieńskie Aniołki" (w składzie:
Dorota Demczuk, Katarzyna Duda, Agnieszka
Paluszkiewicz, Benita Ryn, Marta Rygier) oraz
Rafał Dymitruk - opiekun grupy. Patrol "ŻARTS"
(w składzie: Robert Korniluk, Jarosław
Korolczuk, Adam Paluszkiewicz, Łukasz
Paluszkiewicz, Rafał Parafiniuk). Jako pierwsza
po mapę i instrukcje wyszła grupa dziewczyn,
następnie grupa chłopców. Droga prowadziła
przez PKS, następnie przy fabryce "Hortexu",
potem przebiegliśmy przez wieś, wbiegliśmy do
lasu, gdzie zaraz na początku znaleźliśmy
nasz pierwszy z trzech punktów – zbiorowy
grób żołnierzy z II wojny światowej. Kolejna
część trasy prowadziła przez las. Drogę
mieliśmy już o tyle utrudnioną, że było całkowicie
ciemno. Przez pomyłkę skręciliśmy w lesie w
drogę wcześniejszą niż powinniśmy i przez
to dołożyliśmy sobie jeszcze około 2
kilometrów. Przez ten błąd ominęliśmy drugi
z kolei punkt. Ostatni punkt znajdował się
przy cmentarzu obok lotniska. Stamtąd została
nam już niedługa droga do Szkoły Podstawowej
Nr 4, gdzie mieliśmy trafić. Na miejscu zdjęliśmy
mokre ubrania i zajęliśmy miejsca sali
gimnastycznej – tutaj odpoczywała już część
przybyłych na grę drużyn. Później odbyła
się odprawa dla dowódców drużyn. Wszyscy
poszliśmy wcześniej spać, żeby wypocząć i
przygotować się na dzień następny.
5
marzec 2005 roku. Pobudka o godzinie 6:30, po
toalecie i śniadaniu rozpoczęły się starty
do gry z 8 minutowym interwałem. Trasa miała
około 17 kilometrów. Organizatorzy umieścili
na niej 11 konkurencji. Pierwszą konkurencją
było strzelanie z pistoletu pneumatycznego
(uzyskaliśmy bardzo dobry wynik – 64
punkty). Na kolejnym punkcie strzelaliśmy z łuku.
Po przeprawie rzecznej przez Wieprz trafiliśmy
na konkurencję przeciwchemiczną. Naszym
zadaniem było położenie rannego na noszach,
założenie mu maski przeciwgazowej i pokonanie
krótkiego toru z drobnymi przeszkodami.
Kolejnego punktu szukały razem z nami 4 drużyny,
zajęło to nam około godziny, po tym czasie
zrezygnowaliśmy z jego szukania i szliśmy do
kolejnego punktu. Wielkim zdziwieniem było dla
nas to, że znaleźliśmy wtedy punkt, który
sobie darowaliśmy (był w miejscu oddalonym o
500 metrów od miejsca wskazanego na mapie).
Mieliśmy tutaj przepchnąć oponę od tira po
zaznaczonej trasie, na której znajdowały się
przeszkody w postaci dołów i wzniesień. Następnie
dotarliśmy na punkt medyczny. Z daleka już usłyszeliśmy
wybuch petardy. Naszym zadaniem było zajęcie
się 4 rannymi. Kolejny punkt to założenie
kombinezonu przeciwchemicznego OP-1. Dalej było
zadanie polegające na wybraniu spośród wielu
monet, monet tych państw, z którymi
graniczymy. Udało nam się wybrać 18 takich
monet. Na kolejnym zadaniu trzeba było przejść
po linie umieszczonej 10 metrów nad ziemią. Do
tego trzeba było trzymać się rękoma liny
zawieszonej wyżej – uczestnicy byli
asekurowani za pomocą uprzęży. Tę konkurencję
musieliśmy ominąć z powodu ograniczonej ilości
czasu (50 minut do końca gry), a zrobiła się
tu dość spora kolejka i zostało nam jeszcze
trzy zadania. Dobiegliśmy na zadanie które
nazywało się pajęczynką. Od jednego drzewa
do drugiego przywiązana była pajęczynka ze
sznurków z 5 otworami. Każdy z nas miał zostać
przeciągnięty przez jeden z nich. po uporaniu
się z tą konkurencją pobiegliśmy dalej. Na
zadaniu umieszczonym w krzakach pokonywaliśmy
belkę umieszczoną na wysokości 1,8 m wiszącą
na linach przywiązanych do drzew. Czas tej
konkurencji to 23 sekundy. Ostatnim naszym
zadaniem było przejście z dwiema deskami
przywiązanymi do butów określonego odcinka.
Po wykonaniu tej konkurencji zdecydowaliśmy, że
wrócimy na konkurencje z linami, mimo iż
znajdowała się 3 kilometry drogi od
opisywanego punktu i zostało nam tylko 10 minut
czasu. Bardzo szybko pokonaliśmy trasę i mimo,
że już było po czasie, to pozwolono nam jako
ostatniej drużynie wystartować w tym zadaniu.
Do szkoły wracaliśmy bardzo dumni, ponieważ
jako jedni z nielicznych zaliczyliśmy prawie
wszystkie punkty. O godzinie 18:00 odbył się
kominek zapoznawczy, na którym wszystkie grupy
prezentowały się. Potem, jak to jest już
zapisane w tradycji tej imprezy, rozpoczęły się
gry na gitarach, nawiązywanie nowych znajomości
oraz rozmowy. Część oczywiście układała się
do snu.
Następnego
dnia (6 marzec 2005 roku) pobudka była o
godzinie 8:00, po niej wszystkie zespoły miały
czas na zjedzenie śniadania, spakowanie się
oraz przeniesienie na korytarz, ponieważ na
sali gimnastycznej o godzinie 11:00 miało się
odbyć zakończenie.
Podczas
jedzenia spotkała nas bardzo miła
niespodzianka, a mianowicie odwiedzili nas Druh
Krzyś i Druhna Martyna, którzy wracali z kursu
w Kirach (a los tak chciał, żeby zrobili to
specjalnie przez Dęblin). Zakończenie IX HGT
„Dęblin” rozpoczęło się zgodnie
z planem, nie zabrakło oczywiście rozdania
pucharów i dyplomów dla najlepszych zespołów.
Nasz patrol „ŻARTS” zajął II
miejsce i otrzymał stosowny puchar i dyplom. Po
zakończeniu udaliśmy się w drogę na PKP
wspominając podczas wędrówki nasze zmagania.
Wszyscy uczestnicy gry wracali do domu uśmiechnięci
oraz zadowoleni z ciekawie i aktywnie
wykorzystanego czasu. |
|
zdobyte
dyplomy |
|
|
|
|
|
foto
(opis
+ powiększenie) |
|
|
|
|
|
|
|