VII HARCERSKA GRA TERENOWA "DĘBLIN"

 (07-09.03.2003)


Opis

07.03.2003 - OSP „Stołpno”. Tu zbieraliśmy się już od godziny 12.00. Nasz sześcioosobowy patrol (dh Krzysio, Jarek, Parafia, Wojtek, Kot, Adam), pod nazwą ŻARTS® ok. godz. 14.30 wyruszył na stację. Do pociągu musieliśmy przeskakiwać przez płotek, ponieważ podjechał z innej strony. W wagonie rozsiedliśmy się na całym korytarzu. Gdy dojechaliśmy do Łukowa okazało się, że nasz pociąg będzie dopiero za dwie godziny (w zasadzie wiedzieliśmy o tym wcześniej), dlatego wybraliśmy się na miasto - dotarliśmy do piekarni Tomasza Kozłowskiego przy ul. Żelechowskiej, gdzie młoda ekspedientka sprzedawała pyszne i tanie piekarniane produkty (najbardziej smakowała nam mini pizza). W drodze powrotnej odwiedziliśmy sklep „Restauracyjno-mięsny” Zakładu Mięsnego w Wierzejkach. Czekaliśmy jeszcze trochę na peronie i już za chwilę byliśmy w drodze do Dęblina. Przed PKP w Dęblinie zebrała się spora liczba patroli. Dostaliśmy zadania początkowe (mieliśmy odnaleźć tablice związane z Ireną Hasse oraz Wojciechem „Kostką” Leśko). Gdy szliśmy do miasta, a było to ok. godz. 17.30 na chodniku pojawiła się lekka warstwa lodu. Jarek idąc bokiem chodnika pośliznął się i położył swoje ramię na jezdni (najprawdopodobniej trochę go to bolało). Potem Wojtek ześliznął się na spadku chodnika i kolankami zjechał na asfalt. Zameldowaliśmy się przy biurze przepustek WSO, a następnie odnaleźliśmy tablice. Na pierwszej tablicy widniał napis: Wojciech Leśko „Kostka” ur. 16.09.1900 w Żółkwi – sołtys Osady Irena w latach 1933-1944, komendant placówki i rejonu AK zamordowany przez hitlerowców 06.03.1944 druga tablica: Irena Hasse (13.091893-13.07.1981) żołnierz AK, prezes PCK Dęblin Irena. Uratowała ponad 200 jeńców z obozu w twierdzy dęblińskiej, więzień zamku lubelskiego. Następnie udaliśmy się do szkoły, gdzie po krótkim odpoczynku i kolacji odbył się kominek, na którym  każdy patrol przedstawił się i zaśpiewał piosenkę. Ciszę nocną ogłoszono już o 22.00, ale rozmowy trwały jeszcze do północy.

08.03.2003 - O 2.00 obudził nas alarm pożarowy. Cała sala opustoszała. Wszyscy wraz ze swoim ekwipunkiem wybiegli na dwór. Tam ustawiliśmy się w szyku, a komendant biwaku złożył życzenia druhnie, która miała w tym czasie urodziny oraz wszystkim kobietom z okazji ich święta. Po tym wszystkim udaliśmy się znowu spać. Już o 7.00 była pobudka. Zjedliśmy wspólnie śniadanie, potem zajęliśmy się sobą. Przed godz. 9.00 przeszliśmy na OSF, gdzie odbyła się pierwsza konkurencja – bieg na torze sanitarno-chemicznym. Wystartowaliśmy jako drugi patrol. Pobiegliśmy bardzo szybko, przeskoczyliśmy wszystkie półkola, wbiegliśmy na równię pochyłą, zeskoczyliśmy z niej, następnie przeskoczyliśmy przez ścianę i podbiegliśmy do noszy przy których leżały maski gazowe. Gdy je założyliśmy to nie dało się przez nie oddychać. Niektórzy co chwilę odchylali je sobie, inni podnieśli je do ust (przez to inne patrole miały problemy z zaślinionymi maskami). Wojtek położył się na noszach, a reszta poniosła go. Zrobiliśmy jeden slalom pod rurkami, przebiegliśmy nad dentystą i za chwilę byliśmy na mecie z czasem 1 min 46 sek. Kolejną konkurencją było strzelanie z wiatrówki (ustrzeliliśmy 37 punktów). Potem udaliśmy się na basen. Na basenie trzeba było przepłynąć 25 metrów, a w trakcie wyciągnąć przedmiot znajdujący się na dnie. Należało także rzucić kołem ratunkowym do „tonącej” Pauliny. Na tym skończyła się pierwsza część zawodów. Wracając obejrzeliśmy samoloty znajdujące się na placu lotniska. Były to stare samoloty wojskowe, które nie nadawały się już do latania. Najszybszym samolotem był rosyjski odrzutowiec, który osiągał maksymalną prędkość ponad 2200 km/h. Znajdowały się tam również rakiety. Dla ciekawostki rakieta typu „Nera” ważąca 10,957 tony leci z prędkością 790 m/s, a rakieta „Wołochow” ważąca 2,397 tony potrafi lecieć z prędkością 885 m/s. Dalej udaliśmy się do szkoły, gdzie czekało na nas nasze małe „co nieco”, trochę odpoczęliśmy, nawiązaliśmy nowe znajomości i pośpiewaliśmy trochę fajnych piosenek (zwłaszcza piosenkę Krawczyka „Bo jesteś ty...”). Na ŻARTS®-ie udaliśmy się do szkolnej stołówki. Grochówka serwowana przez organizatorów nie była najsmaczniejsza, ale byliśmy tak głodni, że w talerzu pozostała tylko pustka. O godz. 14.10, jako pierwszy patrol (nomen omen) starszoharcerski, wyruszyliśmy na grę terenową. Nadaliśmy dość szybkie tempo i w drodze przegoniliśmy patrol młodszoharcerski. Do punktu pierwszego szliśmy najkrótszymi drogami jakimi się tylko dało. Po chwili (niespełna godzina marszu) byliśmy już na pierwszym punkcie, który znajdował się pod mostem. Druhna Karolina przedstawiła nam zadania z terenoznawstwa. Szybko je rozwiązaliśmy i byliśmy już w drodze na drugi punkt. Z daleka zauważyliśmy dym, więc powędrowaliśmy prosto w tamtą stronę. Bez parady przeszliśmy sobie przez środek stawu, by dotrzeć do punktu reprezentowanego m.in. przez druha Siopę. Tam rozstawiliśmy namiot – poszło to nam dość zwinnie – i byliśmy już w drodze na trzeci punkt. Na trzecim punkcie była J samarytanka J. Ten punkt przygotowała drużyna z Łukowa. W lesie leżały trzy ranne osoby, wokół nich biegała jakaś dziewczyna ze sznurkiem na ręku, która panikowała i piszczała. Dookoła biegali złodzieje oraz jacyś przestępcy, którzy ni z tego ni z owego znaleźli się na miejscu wypadku. Zabierali oni zegarki, kopali rannych i przeszkadzali w udzielaniu pomocy. W pewnym momencie już nie wiedzieliśmy co robić. Dostaliśmy tu 3 punkty. Następnie poszliśmy starorzeczem na kolejny punkt. Las był tak piękny, że się troszkę zapatrzyliśmy i poszliśmy troszkę inną drogą, lecz po chwili wróciliśmy na właściwą. Na czwartym punkcie był alfabet Morse’a oraz orientacja na mapie. Kawałek dalej był piąty punkt, gdzie trzeba było układać pod sobą skrzynki. ŻARTS®owskim układaczem wybraliśmy Wojtka. Udało mu się ułożyć 14 skrzynek na 17 możliwych. Na ostatnim punkcie strzelaliśmy z wiatrówki (po ciemku). Zdobyliśmy tak 4 punkty. Następnie skierowaliśmy się w stronę szkoły. Weszliśmy na ul. Spacerową (najbardziej lubiana przez nas droga w Dęblinie) i dalej była już tylko prosta droga. W szkole byliśmy jako drudzy (znajdował się tam patrol, który nie zaliczył jednego punktu). Po umyciu nóg i odświeżeniu się zrobiliśmy sobie kolację. Wraz z druhną Halinką Wilczek z Kraśnika omówiliśmy dzisiejszą trasę i poszliśmy odpoczywać. Dalsza część dnia składała się praktycznie tylko z odpoczynku – część osób leżała na sali (bo nie potrafiła już chodzić), druga śpiewała piosenki na korytarzu.

09.03.2003 - Rankiem ktoś co chwilę (dla ŻARTS®ów) krzyczał „pobudka” ale po wczorajszym chodzeniu nikt nie miał zamiaru wstawać. Lody przełamaliśmy około godziny 8.30 kończąc leżakowanie. Na śniadanie zjedliśmy to co nam (lub innym – dziękujemy) zostało. Chwilkę później rozpoczął się apel końcowy, na którym przyznano puchary oraz dyplomy. Najlepszy reprezentant ochotniczych straży pożarnych (bo jedyny) – patrol ŻARTS® nie stanął na podium, ale nie brakowało do tego zbyt dużo punktów, bo 2 lub 4. Jak się dowiedzieliśmy rywalizowaliśmy razem z innymi dwoma patrolami o trzecie miejsce. Jest to niewątpliwy sukces zważywszy na liczbę patroli (18) i na stopień rywalizacji, który był niezwykle wysoki. Po apelu nie pozostawało nic innego jak wymienić spojrzenia, uściski i nie tylko... z naszymi najstarszymi, starszymi, młodszymi i najmłodszymi przyjaciółmi. Udaliśmy się na dworzec (ulicą Spacerową) i wyruszyliśmy pociągiem do Międzyrzeca. W Łukowie mieliśmy przesiadkę. Tam zdążyliśmy jeszcze wpaść do naszej piekarni przy ul. Żelechowskiej (na ciastka). W Międzyrzecu czekał na nas Komitet Powitalny (w wielu osobach), który przywitał nas ręczną stołpieńską syreną alarmową, wzbudzając tym samym niezwykłe zainteresowanie ze strony pasażerów pociągu z Siedlec do Terespola. Tym (niezwykle miłym) akcentem zakończył się nasz wyjazd.

Adam Paluszkiewicz

 

Ode mnie (Krzysio) - Chciałbym pozdrowić wszystkich, którzy podczas VIII HGT byli niezwykłymi przyjaciółmi patrolu ŻARTS®. Kieruję te pozdrowienia w stronę organizatorów, wszystkich patroli, nie zapominając o dentyście na OSF-ie, i krzywych lufach broni gładkolufowych na strzelnicy, fajnym błocie na trasie gry, a w szczególności kieruję te pozdrowienia do (alfabetycznie) Druha 2, 4 (autorowi niezwykle skutecznego pomysłu na pozbywanie się balastu z ciała), Druha Alwaro (zwyczajnemu niezwyczajnemu reżyserowi), Druhny Jolki z Wałcza (doskonałej przewodniczki po obszarze nie tylko Dęblina),  Druhny Karolinki eS (...), Gracjana i patrolu XXL (nie jesteście tacy XXL jak Wam się wydaje, dziś nie wystarczy XXL trzeba być HEJ! :-) ), Normalnej (bez Ciebie życie nie byłoby takie słodkie i nie byłoby czego wspominać), Przemka (bo jesteś ty...), Siopy (za trzy lata znajomości te pozdrowienia należą się koniecznie), nie zapominając o wszystkich tych których zapomniałem i pamiętam (KAŻDY Z WAS JEST JEDNĄ Z TYCH KROPEK . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .).

ZA ROK WAM POKAŻEMY!


Fotki
VII HGT DĘBLIN (7-9 marzec 2003) - Jeszcze w OSP "Stołpno" przed wyjazdem. VII HGT DĘBLIN (7-9 marzec 2003) - W chwilę po ukończeniu odcinka sanitarno-chemicznego na OSF-ie. VII HGT DĘBLIN (7-9 marzec 2003) - Nasz patrol przed wylotem na desant... VII HGT DĘBLIN (7-9 marzec 2003) - Patrol ŻARTS na starorzeczu Wieprza...